ZBIGNIEW UNGEHEUER – ur. 1952, wywodzi się ze starej rzemieślniczej rodziny Austriaków osiadłej najprawdopodobniej w końcu XVIII wieku na terenach galicyjskiej Małopolski Wschodniej; wzorem ojca Eugeniusza i matki Marii zawodowo związany jest z budownictwem: prezes zarządu firmy budowlanej, którą od 1992 roku prowadzi wraz z bratem Romanem, obecnie także pełni społeczną funkcję prezydenta Krośnieńskiej Unii Przedsiębiorców i Właścicieli Nieruchomości; wcześniej pracował w Rzeszowskim Przedsiębiorstwie Robót Elektrycznych na stanowisku kierownika budów; na początku lat 80. był w krośnieńskim oddziale założycielem i przewodniczącym zakładowej Solidarności; pracował też w Krośnieńskim Przedsiębiorstwie Budowlanym, a także we własnym biurze projektowym; w pamiętnym roku 1989 wyruszył z bratem do Berlina Zachodniego, gdzie obydwaj otarli się o wielką historię – fragmenty muru, który wówczas runął pod naporem entuzjazmu mas, jakie tworzyły Jesień Ludów po polskim Okrągłym Stole, do dziś przechowują jako relikty tych wiekopomnych wydarzeń; tamten epizod mógł być zapowiedzią późniejszych osiągnięć – już nie będących dziełem narodów, a jego własnym oraz kilkorga osób, które poderwał do szczytnej idei: Stowarzyszenie Portius – jego Pomysł na Krosno – to efekt głównie jego wytrwałej pracy społecznika; wszystko to, co dokonało się pod sztandarem krośnieńskiego Stowarzyszenia na przestrzeni ostatnich ośmiu lat, jest absolutnie w znacznej mierze efektem jego osobistych starań; z dokonań tych lat czerpie osobistą satysfakcję; tylko ona, a także ciekawe znajomości i przyjaźnie, które wytworzyły się po drodze (często przy lampce dobrego węgrzyna), są zapłatą za czas i trud włożone w dzieło, którego się podjął, a które może dziś, zasłużenie, napawać go dumą; to przecież w gronie przyjaciół – jak powiada – „ruszyli koło historii”; to także społeczna praca Stowarzyszenia Portius, w niemałym stopniu, przywróciła Krosnu renomę – miasto skutecznie powołało się na swoje historyczne tradycje, by na nich budować swoją przyszłość; dziś można śmiało stwierdzić, iż ta praca wydaje owoce; pomysłodawca m.in. dwóch wielkich przedsięwzięć – Festiwalu Win Węgierskich im. Portiusa (także Karpackich Klimatów) oraz Portius-Expressu, „pociągu do wina” Krosno-Tokaj; człowiek czynu, ale jest również doskonałym oratorem – patos, w którym się wprost lubuje, bywa niekiedy anegdotyczny; jednak nikt tak jak on wśród krośnian nie ucieleśnia pełniej idei przyjaźni polsko-węgierskiej, nikt tak jak on nie potrafi o niej bez końca opowiadać, aż opowieści te na powrót stają się rzeczywistością; misja Stowarzyszenia Portius to jego drugie życie, toteż niewiele zostaje mu czasu na hobby i rozrywki – od ćwierćwiecza uprawia myślistwo, jednak nie zabiega o wyniki łowieckie, wypady łowczego w leśne knieje traktuje bardziej jako wypoczynek i rodzaj medytacji, czuje się wtedy bliżej przyrody, a ona go uspokaja i napełnia energią; życie prywatne wypełnione pozytywnymi zdarzeniami; córka Sabina ukończyła krakowską ASP i jest malarką; syn Paweł, architekt, idąc śladami ojca, wspomaga organizacyjnie ideę Stowarzyszenia Portius, a od kilku lat prowadzi Winiarnię Portius; cieszy się także wnukami i ten kierunek wydaje się zapewniać spory potencjał osobistej radości na kolejne lata.
Prezes Stowarzyszenia Portius za swą działalność otrzymał:
MACIEJ SYREK – ur. 1951, artysta rzeźbiarz, kontynuator rodzinnych tradycji – jego dziad ze strony matki, Józef Smoczeński kończył krakowską Cesarsko-Królewską Akademię Sztuk Pięknych, kształcił się zatem u wielkich mistrzów sztuki polskiej przełomu wieków; wnuk poszedł tedy wyznaczonym duktem, kiedy postanowił zdawać na krakowską ASP, w 1975 roku obronił dyplom w pracowni profesora Antoniego Hajdeckiego; dziś jego prace znajdują się w galeriach i kolekcjach w wielu krajach Europy, także w USA, Kanadzie, Japonii i oczywiście w Polsce; zwolennik małych form, zafascynowany miniaturyzmem w sztuce japońskiej; niemal wszystko – od drewna poprzez kamień, aż po metal i szkło – może się stać dla niego cennym materiałem, rzecz najpospolitsza, pozornie nieciekawa i zaniedbana (nawet zużyte narzędzia) w jego rękach okazuje się szlachetnym surowcem, z którego urabia zarys figur i kształtów, które zastygają w mistycznym trwaniu poza czasem; początkowo droga mu była ceramika, jednak zarzucił ją, poszukując własnej ścieżki; dziś największą predylekcję przejawia dla brązu; jednak to nie tylko kwestia samej techniki, magii materii, ale też ulotności ducha, który tę materię wypełnia, towarzyszy jego poszukiwaniom; w jego przypadku to poszukiwanie ekspresji to także zwykła regularna, żmudna robota, której oddaje się z dużą samodyscypliną; to codzienne artystyczne zajęcie wymaga od najbliższej rodziny niemało cierpliwości; wystarcza mu, jak mówi, gdy rodzina mu nie przeszkadza w tym, co robi, sam zaś pewny jest tego, co przedsięwziął w życiu, i bynajmniej nie oczekuje nieustannego poklepywania po ramieniu; tak samo nie zabiega o poklask i sławę, nie goni za współczesnością; odsunięty od aktualnych mód, znalazł dla siebie azyl w swojej krośnieńskiej pracowni; jakby żył jeszcze w XIX wieku (nowe narzędzia komunikacji, nie mówiąc już o nowych technologiach, które sztuki piękne dla siebie także pozyskały, kompletnie są mu obce); jego dewiza to „żyj powoli”; także dlatego Krosno, żyjące raczej niespiesznym rytmem, nie zawadza mu w jego biografii artysty, ale również dlatego, że wyznaje zasadę, iż prowincjonalność to nie kategoria przynależna geografii czy socjologii, a wyłącznie stan umysłu; otwartość na świat i ludzi zapewnia mu komfort pracy i komfort życia; właściwie to on zawdzięcza wiele Krosnu – kontakty z tutejszym środowiskiem artystycznym (Lenik, Kochanek) oraz aura starodawnego grodu – cały ten krośnieński kontekst jest absolutnie znaczący w jego twórczości; oczywiście, drugim jakby jego domem jest Kraków, tamtejsza bohema artystyczna i atmosfera podwawelska to magnezy, które mają dużą moc przyciągania, toteż i dzisiejsze częste wizyty w Krakowie sprawiają mu szczerą przyjemność; wiele mówią o nim jego lektury – wyróżnia Ernesta Hemingwaya, ale też lubi SF fantasy Stephena Kinga, zanurza się w Cortázara i Márqueza – między czerstwym zapisem rzeczywistości i emocji a para-gotyckim nadnaturalizmem, między eposem życia a realizmem poetyckim, wszędzie tam odnajduje coś swojego; może w tym tkwi tajemnica jego osobliwej, rozpoznawalnej poetyki – lubi kształt, formę fizycznie odczuwalne, poddające się zmysłowej percepcji, choć zarazem potrafi te wytwory formy napełnić nadrealnymi treściami; są tyleż dotykalne, co eteryczne, wieloznaczne; zapewne ta ich wielomówność wynika poniekąd z ich ciszy; sam artysta też nie lubi przegadywać ani swojej sztuki, ani też swojej osoby – „nie ma co dużo pisać, parę zdań tylko!”; ta werbalna szorstkość jest jednak bardzo frapująca i kryje się za nią osobny świat.
Wiceprezes Stowarzyszenia Portius za swą działalność otrzymał:
ANDRZEJ KOŁDER – ur. 1952, zawód wyuczony – ceramik, zawód wykonywany – muzealnik; troska o dziedzictwo przeszłości i zainteresowanie sztuką są wypadkową rodzinnych tradycji (jego dziadek Alfred Jan Kołder przed wojną pełnił w Krośnie funkcję architekta miejskiego) oraz szczególnej osobowości, która kształtowała się pod wpływem kontestacji peerelowskiej ideologii – płycizny jej ahistoryzmu i marnoty jej nowomowy; w sferze zawodowej wiele zawdzięcza drowi Wojciechowi Kurpikowi (który jest obecnie naczelnym konserwatorem Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej), w kierowanej przez niego pracowni konserwatorskiej Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku praktykował w latach 70.; pasja kolekcjonerska ujawniła się u niego bardzo wcześnie, przeto zapał ten przybrał formy piękne i chwalebne w latach dojrzałych – w 1997 roku wygrał przetarg na zagospodarowanie Zamku Kamieniec w Odrzykoniu pod Krosnem, od tamtej pory jako dzierżawca obiektu prowadzi tam prace renowacyjne, które pozwoliły tchnąć nowe życie w ruiny zagrożone w poprzednich latach całkowitą degradacją; organizował na terenie obiektu prace archeologiczne i zabezpieczające, a w części korczyńskiej zamku zrekonstruował kilka pomieszczeń: wydobyte z ruin komnaty z pietyzmem wyposażył w eksponaty i zaadoptował je na nieduże a wielce sympatyczne muzeum zamkowe; toteż wybornie położony i bogaty w odniesienia historyczne i literacko-artystyczne zamek kamienicki już teraz staje się chlubą jego dzisiejszego opiekuna, a kolejne lata pracy na rzecz dobra tego miejsca, prognozując według obecnych rezultatów, mogą zeń uczynić – rękami tegoż gospodarza i przede wszystkim jego miłością do niego wielką – istną perłę architektury zamkowej na obszarze Małopolski Wschodniej; istotnie, obecny włodarz zamku pochyla się nad rzeczami mało znanymi i zapomnianymi, ocala od zagłady stare przedmioty, gromadząc je i przywracając im dawny blask; ta filozofia odratowywania „zaginionych kultur” (szlacheckiej, rycerskiej, dobrych obyczajów, pieśni dworskiej) przyświeca jego drugiemu działaniu na tej niwie – Muzeum Kultury Szlacheckiej w Dworze w Kopytowej; odkąd wziął pod opiekę ten malowniczo posadowiony wiejski dworek, by założyć tam muzeum, także to miejsce odżywa na nowo, mogąc świadczyć o dawniejszych obyczajach ziemiańskich; dwory szlacheckie to w odczuciu twórcy muzeum w Kopytowej symbole polskości, ostoje narodowej tradycji i sztuki, twierdze wartości takich jak patriotyzm i honor, często hańbionych w epoce władzy ludowej; prawdziwy kolekcjoner-szperacz, dokopuje się rozmaitych ciekawostek historycznych i rekonstruuje przeszłość miejsc, które otoczył swoją opieką; jako znawca militariów i miłośnik wielkich polskich tradycji wojskowych w roku milenijnym 2000 doprowadził do przyjęcia przez jednostkę Wojska Polskiego z Rzeszowa (21. RWT) imienia Wielkiego Hetmana Koronnego Kamienieckiego (na sztandarze wojskowym pojawił się herb szlachecki, a na uroczystość nadania imienia przybyło, za jego staraniem, kilkunastu potomków rodu Kamienieckich); był też spiritus movens inicjatywy postawienia w Krośnie pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego – popiersie wodza w zwycięskiej wojnie z bolszewikami roku 1919 odsłonięto w 2005 roku; ten elegancki pomnik-popiersie z pewnością odpowiada jego estetycznym gustom – a jest on na ten przykład nieprzejednanym przeciwnikiem tzw. „stylu gargamelskiego”, szerzącego się w architekturze użytkowej ostatnich lat jako wykwit pseudo-estetyki nowej burżuazji, sam ukuł ten parodystyczny termin; zresztą, refleksje na temat architektury to jeden z jego ulubionych tematów, jakie podejmuje w rozmowach z przyjaciółmi; godnym odnotowania jest fakt, iż przez bez mała trzy dekady cieszył się zażyłą znajomością z Wojciechem Siemionem, ówże ochrzcił go nawet osobliwym przydomkiem – „szaleniec zabytkowy”; szaleństwo zabytkowe nie jest bynajmniej jedyną jego żarliwą namiętnością, bowiem opętany jest także istną manią kulinarną (powiadają niektórzy, iż Portius na czekającym na swą publiczną premierę krośnieńskim pomniku ma mieć jego fizjonomiczne cechy; pogłoski te, nie całkiem sprawdzone, w czymś innym jednak mogą się potwierdzić: otóż jak imć Porcyjusz z naszych wyobrażeń, jest on niebywałym wprost smakoszem i podobieństwo może tu najpewniej dotyczyć postury); amator nie tylko wybornego jadła, lecz, w rzeczy samej, wyśmienitych trunków; poza rodziną, której poświęca bezmiar swego czasu, to szlachetne trunki właśnie (węgierskie, ale i w ogóle karpackie wszelakie) są mu miłe ogromnie, dostarczając chwil zadumy i odprężenia; zawsze dusza towarzystwa i zawsze szarmancki względem kobiet; w żadnej sytuacji nie zatraca przepięknej swej umiejętności – starannej, czystej mowy.
STANISŁAW MATERNIAK – ur. 1952, krośnianin z urodzenia i wyboru, absolwent Politechniki Warszawskiej, inżynier budowlany, obecnie przewodniczący Rady Nadzorczej KPB Krosno SA, w życiu pozazawodowym m.in. Przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia „Spotkanie-Rymanów”, które jest organizatorem corocznych „Dni Pamięci o żydowskiej społeczności Rymanowa”; człowiek rozlicznych pasji – niestrudzony podróżnik, ze swoich interkontynentalnych podróży przywozi walizki zdjęć, układa z tych zachwytów i zadziwień kolejne cykle fotograficznych felietonów: Ziemia Święta, Europa Europa, Chiny, Góra Athos, Parki Narodowe USA, Etiopia, Borneo, Sumatra, Alaska; były one pokazywane na wystawach w Polsce oraz na Słowacji i na Litwie; kolekcjonuje współczesne malarstwo polskie; wspiera akcje kulturalne i artystyczne w Krośnie; ostatki czasu wolnego przeznacza na lekturę, szczególnie interesuje go historia; w zaciszu domowym mąż i ojciec, od jakiegoś czasu także szczęśliwy teść; w rodzinie niezmiennie znajduje wsparcie dla wszelkiej swojej aktywności; zdeklarowany pasjonat wina, węgierskiego zwłaszcza, z kuflem piwa widywany jedynie w krajach około-polarnych lub w tropikach, gdzie zdecydowanie trudno o dobrego węgrzyna; aczkolwiek data urodzin swata go jeszcze z mroczną epoką stalinowską, to – jak mówi – tych czasów, na szczęście, nie pamięta, w przeciwieństwie, niestety, do gomułkowskich, choć wolałby pamiętać tylko te, o których Maciek Syrek mawia „późny Gierek, wczesny barok”.
WIESŁAW NOWAK– ur.19.11.1958r. w Wiśniowej k/Myślenic, od najmłodszych swych lat chciał zostać policjantem. Po zdaniu matury i odbyciu służby wojskowej zdał egzamin do Wyższej Szkoły Oficerskiej w Szczytnie. Już w czasie studiów angażował się w działalność społeczną, pełniąc w niej różne organizacyjne funkcje. Po ukończeniu szkoły oficerskiej nie zaprzestał nauki i rozpoczął studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, które to pozwoliły mu ugruntować wiedzę dla wymarzonego zawodu oficera policji. Pracę magisterską napisał na temat: „Ochrona zabytków Tarnowa w aspekcie kryminalistycznym”. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w policji. Pracował w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu, Płocku, Radomiu i Warszawie, pełniąc zaszczytne funkcje od Naczelnika Wydziału do Z-cy Komendanta Wojewódzkiego. Później trafił do MSWiA gdzie awansował do stanowiska Dyrektora Departamentu Kontroli i Nadzoru. Po ministerialnych doświadczeniach wrócił do służby w Komendzie Głównej Policji a następnie został Komendantem Miejskiej Policji w Krośnie, gdzie tą zaszczytną funkcję sprawował przez 5 lat, kończąc tym samym trzydziestoletni okres swej pracy w policji. W czasie pełnienia jego służby w Krośnie zagrożenie przestępczością zostało ograniczone ponad 25%, co bezwzględnie przyczyniło się do poczucia bezpieczeństwa mieszkańców naszego miasta. Za jego kadencji nastąpiło również uruchomienie miejskiego monitoringu, które pozwala na szybkie interwencje policji i Straży Miejskiej w przypadku wszelkich naruszeń prawa. W czasie jego pracy w policji odbył wiele podróży służbowych czerpiąc doświadczenia od swych kolegów po fachu z Włoch, Stanów Zjednoczonych , Wielkiej Brytanii, Niemiec, Słowacji i Węgier. Szczególnie duże doświadczenie wyniósł z pobytu w USA, gdzie prócz specjalnie dla niego przygotowanego programu policyjnego w Columbia County w stanie Georgia, m. innymi brał udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Stanu poświęconego bezpieczeństwu na Olimpiadzie w Atlancie.
Inspektor (pułkownik) Wiesław Nowak szczyci się tym, że w czasie swej pracy w policji był zaangażowany przy zabezpieczeniach wszystkich wizyt w Polsce Papieża Jana Pawła II.W 1995r. zorganizował wyjazd do Włoch grupy 42 polskich policjantów i został wraz z nimi przyjęty na prywatnej audiencji przez Ojca Świętego. Była to pierwsza tak liczna grupa polskich policjantów w mundurach na spotkaniu z Papieżem. Jest współzałożycielem Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji(IPA), posiada 007 numer legitymacji w Polsce, w latach: 2000-2002, III-Vceprezydent, 2003-2005,I-ViceprezydentSekcji Polskiej. W 2006 roku założył Stowarzyszenie na Rzecz Bezpieczeństwa w Krośnie, którego jest Prezesem, zrzeszające policjantów, prokuratorów, urzędników, samorządowców, strażaków i prawników. Celem tego Stowarzyszenia jest prowadzenie działalności popularyzatorskiej i edukacyjnej mającej na celu poprawę stanu bezpieczeństwa i poszanowania prawa. Z przedstawicielami Stowarzyszenia Portius współdziała od 2005 roku, od czasu gdy zostałKomendantem Policji w Krośnie. Zawsze z pomocą podchodził do wszystkich problemów Stowarzyszenia związanych z organizacją masowych imprez kulturalnych i sposobów na pozyskiwanie środków niezbędnych dla działalności naszej organizacji. Od tego też czasu stale uczestniczył w organizowanych przez Stowarzyszenie wystawach, spotkaniach i festiwalach w kraju i za granicą. W czasie wspólnych wyjazdów, w mundurze oficera polskiej policji, podnosił prestiż naszych delegacji. Nawiązał też osobiste bliskie kontakty z oficerami policji węgierskiej w partnerskich dla Krosna miejscowościach. Wiesław Nowak został członkiem Stowarzyszenia Portius 25 stycznia 2011 r. Natomiast dyplom i odznakę otrzymał 26 sierpnia 2011r., podczas najważniejszej uroczystości „Visegrad Wine and Travel Festiwal”, w obecności międzynarodowej grupy Członków Zwyczajnych i Honorowych Stowarzyszenia Portius.
ROMAN UNGEHEUER – ur. 1956, z wykształcenia architekt krajobrazu, studia ukończył z wyróżnieniem w warszawskiej SGGW; jeden z pionierów prywatnej przedsiębiorczości, od 18 lat wspólnie z bratem Zbyszkiem prowadzi firmę z branży remontowo-budowlanej; w ogóle wiele łączy go z bratem: poglądy na wiele spraw ich łączą, a także zapał do pracy społecznej; czy to dlatego że niejakie podobieństwo fizjonomii ich do siebie tez zdaje się przybliżać, razem pracują i bardzo blisko siebie mieszkają, czy – odwrotnie – że tyle rzeczy robią wspólnie, to bywa, iż myleni są między sobą na ulicy? – ta symbioza nie oznacza jednak bliźniaczej identyczności: młodszy z braci to osobna osobowość i po części osobne doświadczenia; bardzo miło wspomina swój okres studencki, ważnym powodem tego jest fakt, że to pośród koleżanek na swoim kierunku znalazł swoją miłość życia; z przyszłą żoną połączyły go te same zainteresowania – pisali wspólną, na rozszerzony temat, pracę magisterską i razem występowali w akademickim zespole pieśni i tańca; choreograficzne zdolności pozwoliły im przemierzyć pół Europy – na ten przykład wyjazd do Norwegii, (niemała gratka w owych czasach), ten jeszcze zaliczał sam, do Italii tymczasem udawali się już wspólnie (dwukrotnie! – w Rzymie uczestniczyli w publicznej audiencji u papieża Pawła VI, następnie u Papieża Polaka); wówczas też miał pierwszy (proroczy, jak się później okazało) kontakt z krainą znad Balatonu; niezliczone były artystyczne tournée po Polsce, podczas których występował w największych salach wypełnionych po brzegi publicznością; te barwne wspomnienia pozwoliły nie zatrzeć szczególnie ciepłego sentymentu, jakim darzy Warszawę, wbrew galicyjskiemu (pro krakowskiemu) nastawieniu krośnian i wbrew trudom studenckiego życia, które nie zostały mu oszczędzone (odbywał regularne podróże przeprowadzkowe po Warszawie, dzięki którym stał się nie tylko specjalistą od topografii miasta, ale też prawdziwym znawcą tematyki stołecznych akademików); ścieżka edukacji, jaką wybrał, godziła jego naukowe i artystyczne zainteresowania: z jednej strony, przyrodnik, dendrolog z zamiłowania, pasjonat łacińskich nazw roślin, z drugiej zaś – oddany amator rysunku; od lat obok pracy zawodowej oddaje się działalności polityczno-społecznej: po ukończeniu studiów, na początku lat 80. zaangażował się w ruch solidarnościowy, obecnie działa w lokalnych strukturach jednej z partii politycznych; członek krośnieńskiej Unii Przedsiębiorców i Właścicieli Nieruchomości; wchodzi też w skład Wojewódzkiej Rady Ochrony Przyrody; działa w społecznym Komitecie Renowacji Starego Cmentarza w Krośnie; nade wszystko cieszy się rodziną – dumny z zawodowych sukcesów dwóch synów, wielką radość dostarcza mu wnuczka; człowiek o nie ekspansywnej osobowości, lecz nader rzeczowy; wypoczywa przy winie węgierskim.
PAWEŁ UNGEHEUER – ur. 1976, z wykształcenia architekt, studia ukończył na Politechnice Krakowskiej; „mężczyzna pracujący, żadnej pracy się nie boi”, również w tym kontekście podróżnik, acz nie zawsze wyłącznie z wyboru – przemierzył wzdłuż i wszerz amerykański kontynent, chłonąc przy tym etniczno-kulturową wielość tamtejszego stylu życia; młody mąż i ojciec; chociaż zajęcia rodzinne pozytywnie go pochłaniają i ta tendencja ma się utrzymywać, oddaje się licznym namiętnościom – amator kulinarnych rozrywek, mimo iż nie wydaje się to może oczywiste, zwolennik minimalizmu na talerzu, przede wszystkim jednak rozmiłowany w temacie propagator win węgierskich w Polsce, jego działalność na tej niwie naznaczona jest miłością, a miłość, jak wiadomo, bywa ślepa; ten swego rodzaju dylemat towarzyszy mu twórczo od ponad pięciu lat, odkąd wskrzesił w rodzinnym Krośnie tradycję handlu węgrzynem; w ogóle, filozoficzne rozterki targają nim nierzadko, pięknie uwalniane zresztą przez szlachetne napoje Madziarów, jego wrodzona elokwencja w ich asyście zyskuje nowy temperament; szczęśliwie dla niego, w meandrach życia odnajduje właściwy kierunek; pośród jego ulubionych tematów konwersacji króluje architektura, chętnie teoretyzuje wokół wszelkich zagadnień z nią związanych; konwiwialny, ożywia towarzystwo swoją obecnością i muzycznym talentem, śpiewa i gra na gitarze – czyni to z prawdziwie rockowym zacięciem, a w jego obecnych wykonaniach wąska publiczność dosłyszy pogłos wokalnych popisów, którym oddawał się w czasach studenckich; dawny judoka z niemałymi sukcesami na koncie, ostatnio wraca na trudną ścieżkę sportowych wyczynów, polubił bieganie.
MARCIN PIĘTA – Najmłodszy członek Zarządu w funkcji skarbnika Stowarzyszenia Portius. Zawodowo zajmuje się problematyką prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz prawa gospodarczego w rodzinnej kancelarii podatkowej. Dodatkowo prowadzi własną firmę płacowo-kadrową. Hobby: historia lokalna, numizmatyka, muzyka i działka.
PIOTR GÓRECKI - ur. 1962 w Jeleniej Górze. W Krośnie mieszka od 1997roku. Z naszym miastem złączył swój los i swoją profesję jubilera. Na starym krośnieńskim Rynku posiada własną kamienicę, w piwnicy której teraz mieści się restauracja a dawniej składowane były węgierskie wina. Również na krośnieńskiej starówce posiada swoje sklepy jubilerskie. Jako przedsiębiorca złotnik i jubiler dostrzega również wartość płynnego złota z węgierskiej krainy Tokaj gdzie wraz z żoną Basią i synami lubią spędzać wolne od zajęć dni. Piotr Górecki jest miłośnikiem Krosna i Regionu. Jest również wspaniałym przyjacielem złączonym w ideały Stowarzyszenia Portius. Jest hojnym sponsorem wielu inicjatyw naszej organizacji pozarządowej. Jest zawsze gotowy do pracy na rzecz nowych pomysłów i przedsięwzięć. Jak przystało na szacownego jubilera, nie mówi wiele, ale gdy już coś powie, z jego zdaniem liczy się każdy. Wraz z Rodziną urządzają wspaniałe uczty w których Węgrzyn odgrywa rolę dominującą.
VADIM VOZDVIZHENSKY - ur. w 1956 roku w miejscowości Bogotol w Rosyjskim Regionie Krasnojarskim. Od 1963 roku mieszkał i uczył się w mieście Czerkasy na Ukrainie. Następnie studiował filologię angielską na Uniwersytecie w Kijowie a po wyjeździe do Wielkiej Brytanii uzyskał certyfikat z umiejętności posługiwania się tym językiem. Nie ustawał w zdobywaniu wiedzy. Studiował dalej na uniwersytetach w Budapeszcie, Veszprem i Miszkolcu. Od 1987 roku mieszka i pracuje jako wykładowca języka angielskiego, francuskiego i rosyjskiego w kolegium Reformatów w Sárospataku - mieście partnerskim Krosna. Ma wspaniałą córkę Norę, która podobnie jak ojciec wybiera się na budapeszteński uniwersytet. Vadim często powtarza, że płynie w nim polska krew gdyż dwie jego babcie były polskimi szlachciankami które kiedyś los rzucił na bezkresną rosyjską ziemię. Jedna nazywała się Zinajida Kociubińska a druga Maria Wadlewska. Koledzy ze Stowarzyszenia znają Vadima od zawsze. Od lat bezinteresownie służy szeroko rozumianą pomocą w kontaktach naszego Stowarzyszenia i mieszkańców Krosna odwiedzających węgierski region Zemplén. Wśród swoich studentów promuje postać naszego patrona Roberta Portiusa. Pomaga w organizacji wystaw i spotkań wszelakich. Pośredniczy także w kontaktach z ciekawymi Węgrami a nade wszystko jest tłumaczem posługującym się znakomicie w mowie i piśmie językiem polsko-rosyjskim. Nauczył nas wyznawanej przez siebie rosyjskiej maksymy: "Wsio możet byt. Wsio możet statsia..." Od maja 2010 roku jest członkiem Stowarzyszenia Portius. Vadim to Rosjanin wychowany na Ukrainie mieszkający i pracujący na Węgrzech zakochany w Polsce. Nie dziwi też fakt, że promuje podobną mu, niezykłą postać - wędrującego po Karpatach filozofa - Grigorija Sawwicza Skorowody (1722-1794).
WŁODYMYR ROMANIW - ur. 1960 r. we wsi Berlohy niedaleko miasta Kałusz na Ukrainie. Bardzo zdolny artysta. Jest rzeźbiarzem, ale uprawia przeważnie malarstwo i rysunek pastelem. Ukończył Wydział Rzeźby w Instytucie Sztuki w Iwanofrankowsku. Mówi o sobie, że rysował i malował od zawsze. W swoim życiu namalował wiele pejzaży, portretów, karykatur i monumentalnych wręcz kompozycji o treściach historycznych i religijnych. Jest mistrzem scen rodzajowych. Z Krosnem a szczególności Zamkiem Kamieniec zetknął się po raz pierwszy w 1993 roku i właśnie w Krośnie spotkał najwięcej życzliwych mu ludzi. Jak sam często mówi: „W Krośnie i najbliższych jego okolicach mam wielu przyjaciół i wiele zamówień na moje prace”. Bardzo związał się z Krosnem i jego regionem. Często tu przyjeżdża, rysuje, rzeźbi i maluje. Jego olejne obrazy i rysunki pastelami zdobią instytucje państwowe, urzędy oraz prywatne domy i mieszkania. Ruiny Zamku Kamieniec stały się dla Wołodymyra wielką inspiracją. W 2001 roku dla Muzeum Zamkowego namalował piękny, stylizowany portret właściciela Kamieńca i pierwszego wielkiego hetmana koronnego Mikołaja Kamienieckiego a także kilkadziesiąt pasteli ukazujących piękno ruin i okolicy tej starej podkarpackiej warowni. Na zlecenie Stowarzyszenia Portius wykonał wraz z rzeźbiarzem Maciejem Syrkiem tablice pamiątkowe poświęcone postaci znakomitego węgierskiego poety i żołnierza Balista Balassiego. Tablice te uroczyście odsłonięto w czasie trwania „Dni Kultury Węgierskiej w Krośnie” w maju 2003 roku. Odsłonięto je w Zamku Kamieniec, oraz na ścianach Liceów Ogólnokształcących w Rymanowie i Nowym Żmigrodzie. Za wspieranie idei Stowarzyszenia Portius i pomoc w jej realizacji, w dniu 18 marca 2006 roku Wołodymyr Romaniv został członkiem naszego stowarzyszenia. Odbyło się to w czasie uroczystego otwarcia zajazdu i hotelu „Jaś Wędrowniczek” w Rymanowie.